21 stycznia 2017

9 lipca 2016

Motyl


Cicho, cicho, jeszcze chwila...
i zamienię się w motyla.

Jeszcze chwila i to pęknie...
będę lecieć, będzie pięknie.

Z pełnią wdzięku i lekkości,
by na dole skruszyć kości.

Jestem trochę już zmęczona,
w tłumie ludzi chodząc sama.

Serce siedzi metr ode mnie
i nie widzi co się dzieje.

Wołam ciągle, lecz na próżno.
Ratuj, nim będzie za późno!

Znowu cisza... znowu żal...
Chociaż cień nadziei daj...

Długo trzeba tutaj czekać, by zobaczyć Twą reakcję.
Może i zapomnieć o mnie, przyjdzie Tobie równie długo.
Sąsiad będzie miał atrakcję,
a Ty zadrżysz swą zasługą.

16 sierpnia 2015

Chodź, już świta


Chodź, już świta.
Czemu przespać chcesz godziny, najpiękniejsze tego dnia?
Chodź, już czas.
Czas wyruszyć, aby wiedzieć, co dziś los zgotował nam.
Chodź, chodź szybko...
Czemu nie chcesz odkryć dzisiaj? Ile jeszcze czekać mam?
Chodź... chodź, proszę...
Czy na prawdę się nie boisz, że zostaniesz tutaj sam?
Chodź, bo czekać już nie mogę.
Chodź, bo bagaż razem trzeba  nieść. Trochę Ty i trochę ja.
Chodź już, prędko, czas ucieka.
Czy nie widzisz, że już słońce, jest w połowie drogi dnia?
Chodź, bo zdrowie też nie czeka.
Czemu siedzisz taki smutny, żywot swój marnujesz tak.
Chodź jest tyle do odkrycia.
Czemu jesteś tak powolny? Zobacz jak to życie gna...
Chodź już, nie stój.
Czy nie widzisz, że przez Ciebie, stoję tutaj również ja?
Chodź, bo widzę, że się zmierzcha.
Czemu nie chcesz wstać i iść? Przecież droga na nas czeka.
Chodź, bo razem, iść nam dane.
Cały dzień mój zmarnowałeś... Nie... zmarnowała miłość ta.
Czekaj sobie tutaj dalej.
Czekaj, a ja muszę iść już. Pa.



Wyszła za drzwi i umarła.
W swej ostatniej chwili dnia.